Ocean Atlantycki jest już prawie martwy

Podczas trwającej dwa lata wyprawy po Atlantyku ekipa badawcza z Edynburga odkryła, że cywilizacja przemysłowa niemal całkowicie unicestwiła plankton, od którego zależy morskie i planetarne życie. Wcześniej szacowano, że od lat 40. XX wieku jego populacja zmniejszyła się o połowę, ale dowody zebrane przez Szkotów sugerują, iż rzeczywista redukcja wynosi 90%. Przyczyną tej zagłady są zanieczyszczenia chemiczne z tworzyw sztucznych, nawozów rolniczych i farmaceutyków.

Autorzy przełomowego badania ostrzegają, że w ciągu kilku lat uwidocznią się zgubne dla planety i rodzaju ludzkiego konsekwencje odnotowanego faktu – będziemy świadkami wymarcia ryb, wielorybów i delfinów. W swoim raporcie naukowcy z Globalnej Służby Oceanicznej i Środowiskowej (Global Oceanic Environmental Survey – GOES) stwierdzają: Nadchodzi katastrofa ekologiczna. Jesteśmy zdania, że ludzkość nie przetrwa wyginięcia większości roślin i zwierząt morskich.

Członkowie GOES – instytucji z siedzibą w Centrum Innowacji Roslin przy Uniwersytecie Edynburskim w Midlothian – odbywają rejs na jachcie Copepod. Jednostka wyruszyła ze Szkocji i zanim przekroczyła Atlantyk i Morze Karaibskie, płynęła wzdłuż wybrzeży Francji i Portugalii. Badacze dodatkowo udostępnili sprzęt monitorujący innym załogom żaglówek. Zespół kierowany przez dr. Howarda Drydena, biologa morskiego i byłego doradcę rządu Szkocji, przeanalizował 500 punktów danych na podstawie informacji z próbek zebranych przez 13 łodzi.

Plankton składa się z miliardów morskich stworzeń i roślin, które dryfują w prądach mórz i oceanów. Ta ogromna różnorodność gatunków – wiele z nich to organizmy mikroskopijne – tworzy fundamentalne ogniwo ziemskiego łańcucha pokarmowego. Planktonem żywi się kryl; krylem żywią się ryby; rybami żywią się zwierzęta lądowe, w tym miliardy ludzi. Wiele rodzajów planktonu odgrywa też kluczową rolę w regulowaniu klimatu: pomagają one Wszechoceanowi wchłaniać dwutlenek węgla i wydzielają siarczek dimetylu, który uczestniczy w procesie powstawania chmur. Rozwój planktonowej rodzinie umożliwiają odpowiednie warunki – m.in. woda, która jest lekko zasadowa. Tymczasem oceany stają się coraz bardziej kwaśne. Nadmiar dwutlenku węgla i ogrom zabójczych chemikaliów wytwarzanych przez cywilizację przemysłową – występujących w kosmetykach, tworzywach sztucznych, kremach przeciwsłonecznych, lekach i nawozach – zalewa środowisko morskie. Przekroczenie punktu krytycznego kwasowości oznacza rozpuszczenie planktonu.

Kalkulowano, że każdego roku przemysł żeglugowy wylewał do mórz co najmniej 18 milionów ton ciężkiego paliwa ropopochodnego. Rozpada się ono na cząsteczki, które są toksyczne dla planktonu. Bazując na dotychczasowych ustaleniach naukowych, uczeni z GOES spodziewali się zidentyfikować 20 „plamek” paliwa na litr wody atlantyckiej. Okazało się jednak, że jest ich od 100 do 1 000. Co gorsza, zamiast oczekiwanych pięciu okazów planktonu na 10 litrów, był średnio mniej niż jeden. Odkrycie sugeruje, iż plankton zniknie dużo wcześniej, niż sądzono.

W podsumowaniu raportu GOES czytamy: Jeżeli zniszczymy plankton, zmiana klimatu przyspieszy; wilgotność planety wzrośnie, brak chmur spotęguje susze, a prędkości wiatru będą ekstremalne. Nawet gdybyśmy stali się neutralni pod względem emisji dwutlenku węgla, nie zatrzyma to zakwaszania oceanów – nie zapobiegnie to utracie fok, wielorybów, ptaków morskich, ryb i żywności dla dwóch miliardów ludzi. Redukcja CO2 nie zatrzyma zmiany klimatu, która w istocie będzie katastrofalna, ponieważ w porę nie usunęliśmy głównej jej przyczyny – destrukcji przyrody spowodowanej toksycznymi chemikaliami i substancjami takimi jak plastik.

Liczebność planktonu załamała się gwałtownie i jest już na poziomie, który prognozowałem na rok 2050 – przyznaje Dryden. Plankton to system podtrzymywania planetarnego życia i ludzkość nie może bez niego żyć. Wyginie on kompletnie w ciągu następnych 25 lat. Nasze wyniki potwierdziły 90% spadek pierwotnej produktywności Atlantyku. W rzeczywistości Ocean Atlantycki jest już prawie martwy. Przebadaliśmy Karaiby od Saint Lucia po Grenadę. Obecnie jedyną rybą dostępną w tamtejszych restauracjach jest importowany hodowlany łosoś atlantycki. Według wcześniejszych doniesień zniknęło 50% koralowców; z naszych obserwacji wynika, iż w wielu miejscach zniknęły w 100%, a we wszystkich pozostałych w 90%.

Burza na północnym Atlantyku.

Oprac. exignorant

Czytelnicy ceniący moją pracę będą mogli udzielać mi symbolicznego wsparcia dzięki opcji dokonywania wpłat, która pojawi się na blogu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Klimat, Oceany, Wymieranie gatunków. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.