Jesteście szaleńcami

Fragment apelu dotyczącego kontroli nad bronią atomową. Lewis Mumford, wybitny pisarz i badacz cywilizacji, skierował go do Amerykanów 1 czerwca 1946 r.

Szaleńcy rządzą nami w imię porządku i bezpieczeństwa. Najwięksi szaleńcy noszą tytuł generała, admirała, senatora, naukowca, administratora, sekretarza stanu, a nawet prezydenta. Oto fatalny symptom ich szaleństwa: serii posunięć, które mogą doprowadzić do wyginięcia rasy ludzkiej, dokonują ze świętym przekonaniem, iż są normalnymi, odpowiedzialnymi ludźmi, którzy wiodą żywot osób poczytalnych i pracują na rzecz osiągnięcia racjonalnych celów.

Na trzeźwo, dzień po dniu, szaleńcy wykonują swoje niezmiennie wariackie ruchy – tak stereotypowe, tak pospolite, że sprawiają wrażenie normalnych ruchów normalnych ludzi, a nie kompulsji osób, które prą ku totalnej zagładzie. Bez jakiegokolwiek upoważnienia szaleńcy stopniowo przybliżają nas do ostatecznego aktu szaleństwa, który zniszczy oblicze Ziemi i wymaże narody, a być może położy kres wszelkiemu życiu.

Ci szaleńcy trzymają za ogon kometę. Myślą, że traktując ją jak dziecięcą rakietę, zaświadczą o dobrym stanie swojej psychiki. Bawią się nią; eksperymentują; marzą o szybszych i większych kometach. Nie nauczeni zasad ich kontrolowania, zachowują się jak dzieci, które odpalają petardy. Nie pytając nikogo o zdanie, postanowili posunąć się dalej w swojej zabawie z tą kosmiczną siłą, aby zobaczyć, co wydarzy się na wojnie, do której nie wolno dopuścić.

Dlaczego nie wyrażamy sprzeciwu i pozwalamy szaleńcom kontynuować tę zabawę? Dlaczego zachowujemy zimny spokój w obliczu tego niebezpieczeństwa? Oto powód: my też jesteśmy szaleńcami. Postrzegamy szaleństwo naszych przywódców tak, jakby wyrażało tradycyjną mądrość i zdrowy rozsądek; patrzymy na nie spokojnie – przypominamy odurzonego policjanta, który obojętnym wzrokiem śledzi napad rabunkowy, mord na dziecku lub załadunek wyrzutni pocisków na platformę kolejową. Miarą naszego szaleństwa jest bierność. Patrzymy na szaleńców i idziemy dalej.

Te wyrzutnie, które rozmieszczają wybrani i mianowani przez nas szaleńcy, są machinami prawdziwie piekielnymi. Kiedy zostaną uruchomione, miasta eksplodują – jedno po drugim niczym sznur petard rozrywających i spalających doszczętnie każdy przejaw życia. Wiemy, że szaleńcy zapamiętale produkują te machiny, a my nawet nie próbujemy ich powstrzymać. A zatem my również nimi jesteśmy: szaleńcami żyjącymi pośród szaleńców, szaleńcami niewzruszonymi horrorem, który nadchodzi. Myślimy tylko o następnej godzinie, następnym dniu, następnym tygodniu – to kolejny dowód naszego szaleństwa. Jeśli się z niego nie otrząśniemy, jutro zamieni się w kostnicę.

Dlaczego ogarnął nas ten stan? Czy nie mamy już krzty zdrowego rozsądku, który da nam siłę, by wykrzyczeć sprzeciw i stawić czoło szaleńcom? Czy nie mamy dość siły, by rozbroić piekielne machiny i zniweczyć przygotowania do zbiorowego samobójstwa? Czy nikt nie kiwnął palcem, żeby pokrzyżować plany szaleńcom? Tak, tu i ówdzie, w rynsztokach, na dachach, przepchnięta cicho przez kratę lub wsunięta pod drzwiami, leży seria wiadomości – nabazgrana w gorączce, skierowana do nas wszystkich. Jej autorami są najwięksi z szaleńców; ludzie, którzy wynaleźli superpiekielną machinę; ludzie, którymi w ostatnim stadium demencji wstrząsnął nagły przebłysk przytomności umysłu.

Zszokowani i przebudzeni to jedyni ludzie, którzy wykazują normalną świadomość niebezpieczeństwa. Dowodzi temu fakt, iż ich paniczne sygnały są bagatelizowane i odrzucane jako symptom psychicznego niezrównoważenia. Im głośniej krzyczą, tym bardziej niesłyszalne stają się ich głosy. W chwili, gdy obudziła się w nich świadomość kosmicznego zła, które wywołali, przebudzonych uciszono – do milczenia zmusili ich czujni agenci umundurowanych szaleńców. Dlatego swoje depesze przekazują w rozrzuconych fragmentach lub wyszeptują do ucha mimochodem, ponieważ ich opiekunowie zabraniają im mówić w taki sposób, aby każdy mężczyzna, kobieta i dziecko zrozumieli przesłanie i podjęli działania samozachowawcze.

Sprawujący rządy szaleńcy nie chcą, abyśmy przeczytali całą wiadomość, bo szok mógłby przywrócić nam zdrowy rozsądek. Prezydent, generałowie, admirałowie i administratorzy boją się, że ich własne szaleństwo stanie się ewidentne, gdy poskładamy w całość rozproszone słowa. Prezydent, generałowie, admirałowie i administratorzy okłamywali nas na temat piekielnej machiny – okłamywali w swoich oświadczeniach; okłamywali zwłaszcza swoim milczeniem.

Tylko przytomni wiedzą, że nie są wystarczająco rozsądni, aby dzierżyć moc, jaką posiedli szaleńcy. Szaleńcy nie chcą, abyśmy się dowiedzieli, że moc ta jest zbyt absolutna, zbyt boska, by można ją było powierzyć któremukolwiek człowiekowi; szaleńcy beztrosko trzymają piekielną machinę na kolanach i z drżeniem rąk, niecierpliwie czekają na naciśnięcie guzika. Uśmiechają się do nas, pozują do zdjęć i mówią: Jak zawsze jesteśmy pełni optymizmu! Obecny na ich twarzach obłąkańczy grymas zapowiada katastrofę.

Wypowiadając łgarstwa o tajemnicy, która nie jest tajemnicą, szaleńcy okłamują też samych siebie, aby nadać swoim konfabulacjom sugestywniejsze pozory prawdy, a swoje obłąkanie przesłonić szatą zdrowego rozsądku. Poza destrukcją nie znają żadnego innego zastosowania dla swojej machiny, pomnażają więc nasze zdolności do niszczenia. Każdy ich czyn jest aktem obłędu. Jeden prowadzi do kolejnych. W finale, wiedzeni patologicznym wewnętrznym przymusem, popełnią ostatni nieodwracalny akt światowego szaleństwa – w imię wolności, bezpieczeństwa, pokoju i prawdy.

Szaleńcy zachowują się tak, jakby nic się nie działo, jakby nic nie miało się zdarzyć; stosują zwykłe środki ostrożności z typową pewnością wariata. Ale przebudzeni – więźniowie szaleńców – wiedzą lepiej. Błagalne słowa, które wysłali dyskretnie, leżą rozsypane od miesięcy i tylko nasze sparaliżowane ciała i martwe umysły powstrzymują nas od ich zebrania i ułożenia w całość. Przeczytajmy to ostrzeżenie. Innego nie otrzymamy. Przesłanie przebudzonych brzmi: szaleńcy planują koniec świata.

Tłum. exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Imperializm, militaryzm i [neo]kolonializm, Pułapka technologiczna. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.