Zestawienie aktualizacji: 2021 r. [3]

Zielona maska:

Prawda o inwestycjach „przyjaznych dla środowiska”

W swoim biurze na Manhattanie Tariq Fancy nadzorował ambitne przedsięwzięcie: przestawienie Wall Street na tryb ekologiczny. W BlackRock – największym na świecie funduszu inwestycyjnym, który zarządza aktywami o wartości 8,7 biliona dolarów – młody ekspert odpowiadał za wdrożenie polityki korporacyjnej w zakresie ochrony środowiska, społeczeństwa i ładu korporacyjnego (ESG). Teraz, gdy inwestycje „przyjazne dla środowiska” rosną wykładniczo, były dyrektor finansowy dzieli się następującą konkluzją: Z pewnością nie przyniosą one spodziewanych rezultatów.

Fancy przewodził ruchowi, który dał wielu naiwnym i nieświadomym ludziom – w tym inwestorom, aktywistom i naukowcom – złudną nadzieję, że po dekadach wspierania branży paliw kopalnych potentaci z Wall Street wreszcie przyłączą się do walki z „kryzysem” klimatycznym. Zajrzałem do wnętrza mechanizmu i mogę stwierdzić, że biznes jest niezdolny do tego, by stać się sojusznikiem.mówi. To maszyna nastawiona na zysk, która działa i będzie działać zgodnie z oczekiwaniami. Inwestorzy mają obowiązek powierniczy maksymalizowania profitów swoich klientów. Skoro istnieje możliwość zarabiania na działalności, która potęguje globalne ocieplenie, korzystanie z niej jest czymś naturalnym. Nie zmieni tego żadna retoryka o potrzebie inwestowania zrównoważonego.

Całkowita kwota pieniędzy przekazana na „inwestycje zrównoważone” za pośrednictwem takich narzędzi jak fundusze ETF osiągnęła w zeszłym roku poziom rekordowy. Nawet gdyby ten trend utrzymywał się przez lata, nie przyczyniłby się do poprawy sytuacji klimatycznej: między nimi po prostu nie ma związku. – kontynuuje finansista. Gdy wycofujesz się z „inwestycji brunatnych” na rzecz „inwestycji zielonych”, nie oznacza to, że koncerny zanieczyszczające nie znajdą wsparcia. To kolejna strategia, która według Fancy’ego kompletnie się nie sprawdza. Możesz pozbyć się akcji przedsiębiorstwa, które ma duży ślad węglowy, ale nie ma to żadnego znaczenia. – tłumaczy. Firma będzie funkcjonować nadal; jedyną różnicą jest to, że nie jesteś już jej współwłaścicielem. Nazajutrz znajdzie się 20 funduszy hedgingowych, które chętnie kupią te akcje. Nie sądzę, aby opinia publiczna zdawała sobie sprawę, że nie chodzi o zatrzymanie zmiany klimatu, tylko o sprzedaż aktywów w odpowiednim momencie, aby zapobiec stratom wywołanym katastrofą klimatyczną.


Na dynamicznym globalnym rynku dłużnych instrumentów finansowych zaledwie kilka segmentów odnotowuje tak gwałtowny wzrost jak podaż zielonych obligacji. Inwestorzy wykupują je hurtowo, a za przywilej ten płacą wyższą cenę i akceptują niższe stopy zwrotu. Etykieta zapewniająca dobre samopoczucie przesłania jednak rzeczywistość owych inwestycji. Rządy i firmy emitujące ten papier wartościowy wyolbrzymiają lub fałszywie przedstawiają swoje inicjatywy i osiągnięcia w materii ochrony środowiska lub zrównoważonego rozwoju, aby wykorzystać gorączkowy popyt, obniżyć koszty zaciąganych pożyczek i poprawić swoją reputację.


Krótka historia bezpiecznego limitu:

Raport sześciu organizacji pozarządowych – wspieranych przez 300 innych organizacji z 50 krajów – poinformował, że od czasu paryskiego porozumienia klimatycznego 60 największych banków świata przekazało sektorowi paliw kopalnych 3,8 biliona dolarów. Blisko połowę tej kwoty zapewniło 13 instytucji z USA i Kanady. Rekordzistą globalnym był JPMorgan Chase; w Europie dominował brytyjski Barclays, zaś w Unii Europejskiej BNP Paribas. Chociaż pandemia ograniczyła zużycie energii, finansowanie ropy, gazu i węgla stale rośnie: w 2020 r. jego poziom był wyższy niż w latach 2016–2017. Setka liderów branży planująca największą ekspansję wydobycia kopalin otrzymała w ubiegłym roku o 10% więcej funduszy; najhojniejszym podmiotem finansującym był w tym przypadku Citi. Autorzy dokumentu i komentatorzy określili te realia mianem „szokujących”.

Żaden z 60 banków nie zamierza korygować swoich praktyk. Koszty emisji dwutlenku węgla w postaci ekstremalnych zjawisk pogodowych, ofiar śmiertelnych i utraconych źródeł utrzymania ponosi społeczeństwo (i żyjąca planeta), a nie banki i producenci paliw kopalnych. – powiedział Mark Campanale z grupy doradczej Carbon Tracker. W danych z 2020 r. zaskoczyło nas to, że BNP Paribas, bank, który korzysta z każdej okazji, by pochwalić się ekologicznymi osiągnięciami własnymi, a także swojej amerykańskiej filii Bank of the West, zajął w 2020 r. czwarte miejsce na liście tzw. banków kopalnych z najwyższym od pięciu lat wynikiem 41 miliardów dolarów. – napisali eksperci.


Chiny mają plan:

Według raportu grupy doradczej Ember w ubiegłym roku 53% światowego prądu generowanego z węgla wytworzyły Chiny – pięć lat wcześniej udział ten był mniejszy o 9%. W 2020 r. władze kraju zatwierdziły też nowe projekty węglowe, które dostarczą 46,1 GW elektryczności – ilość ta przewyższa moc zbiorczą z poprzednich trzech lat. Całkowita wielkość chińskiej produkcji węgla wzrosła w okresie 2016–2020 o 19%.


Zielony wzrost jest nieosiągalny:

Rząd Indii potępił plany bogatszego świata dotyczące ograniczenia emisji CO2. Minister energii kraju powiedział, że państwa biedne będą nadal eksploatować paliwa kopalne, a państwa bogate temu nie zapobiegną.

Deklaracja osiągnięcia zerowych emisji dwutlenku węgla netto do 2050 lub 2060 r. brzmi dobrze, ale jest pusta. – powiedział Raj Kumar Singh na spotkaniu zorganizowanym przez Międzynarodową Agencję Energetyczną (IEA). Z przykrością muszę nazwać podobne zapowiedzi gruszkami na wierzbie. W niektórych krajach poziom emisji przypadający na mieszkańca jest cztery, pięć, a nawet 12 razy większy od średniej globalnej. Świat rozwinięty zajmuje już prawie 80% przestrzeni węglowej, a 800 milionów ludzi wciąż nie ma dostępu do elektryczności. Kraje biedne mają prawo się rozwijać. One też chcą budować drapacze chmur i mieć wyższy standard życia. Nie można tego zatrzymać. – dodał urzędnik.


Brudne sekrety „czystej” energii:

Krótko o transformacji energetycznej

Zamienników paliw kopalnych, które mogłyby napędzać i podtrzymywać cywilizację przemysłową, nie ma. Nawet gdyby taki „cudowny zamiennik” istniał, na jego wprowadzenie jest już za późno z kilku powodów. Jednym z nich, o którym warto wspomnieć, jest fakt, że nawet częściowa transformacja energetyczna trwa bardzo długo. Po wywierceniu pierwszego szybu w latach 60. XIX wieku ropa potrzebowała aż 50 lat na pokrycie globalnego zapotrzebowania na energię w zaledwie 10%. Kolejne 30 lat pozwoliło podnieść ten pułap do 25%. Sektor gazu ziemnego pracował 70 lat, aby zapewnić sobie 20% udział w rynku (Smil 2010). Im większa skala infrastruktury, tym dłużej trwa proces substytucji. W 2019 r. energia wygenerowana przez wiatraki i panele słoneczne stanowiła 1,3% całkowitego światowego zużycia energii (BP 2020). Przy obecnym tempie, w jakim wdrażane są alternatywne źródła zasilania, transformacja systemu energetycznego zajęłaby prawie cztery stulecia (MIT 2018).


Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Oprac. exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Aktualizacje, Gospodarka, finanse, surowce i energia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.