Oblicza upadku: Region Morza Beringa

Fragment artykułu Arctic Today z 27 stycznia 2021 r.

Na początku listopada 2020 r. burza uderzyła w północne Morze Beringa, zalewając wysokimi falami nadmorskie społeczności Alaski. Paul Hukill był zaniepokojony losem stojącej na obrzeżach Nome chaty swojej leciwej matki. Jego dziadkowie osiedlili się na krańcu półwyspu Seward po odbyciu stukilometrowej podróży łodzią z kontynentalnej Rosji. Od paru lat jesienne nawałnice wdzierają się coraz dalej wgłąb lądu. Domek trzeba było przenieść, by ocalić go przed zbliżającą się linią brzegową.

Dom zmyty z wybrzeża Nome przez fale sztormowe.

Nazajutrz o świcie Hukill poszedł z przyjaciółmi sprawdzić zniszczenia. Zmieciony z lądu domek unosił się na rzece Nome. Nie doszłoby do tego, gdyby był lód. O tej porze roku ocean powinien być nim skuty. – powiedział pod koniec listopada, dwa tygodnie po klęsce żywiołowej. Tę dramatyczną zmianę zauważył w ciągu minionych 10 lat. Kiedy się zaczęła, pomyślałem: grudzień, a lodu praktycznie nie ma.

Na obrazach satelitarnych Narodowego Centrum Danych Śniegu i Lodu (NSIDC) z lat 80. widzimy, że w pierwszych dniach listopada na Morzu Beringa formował się pak lodowy. Teraz zamarzanie opóźnia się już o kilka tygodni. Wczesny lód morski, który w przeszłości pełnił funkcję bufora, zniknął. – potwierdził Rick Thoman z Centrum Oceny i Polityki Klimatycznej na Uniwersytecie Alaski w Fairbanks (UAF). Wiosenne topnienie także przyspieszyło. Dane przedstawione podczas tegorocznego spotkania Amerykańskiej Unii Geofizycznej pokazały, że w 2015–2020 Cieśnina Beringa była wolna od lodu średnio 18 dni wcześniej niż w 2010–2014.

Odnotowana ostatnio utrata paku dryfującego jest oszałamiająca. W 2018 roku na Morzu Beringa zarejestrowano najmniejszą jego objętość od 5 500 lat, co wykazała analiza izotopów pochodzących z próbek torfu pobranych na Wyspie Świętego Mateusza. Rozciągający się ponad 700 kilometrów na południe od Cieśniny Beringa zimowy lód morski służył jako platforma przetrwania dla ssaków, takich jak lisy, a nawet niedźwiedzie polarne. Obecnie nie sięga tak daleko. Badania przeprowadzone przez Thomana i jego współpracowników z UAF dostarczyły przytłaczających dowodów na to, że za tragiczny stan pokrywy odpowiada cywilizacja przemysłowa.

Zdjęcie satelitarne północnej części Morza Beringa z lutego 2014 r.

Nawet gdy lód powstaje, utrzymuje się znacznie krócej, jest cieńszy, słabszy i bardziej efemeryczny. Przekonał się o tym maszer Sean Underwood. Na finiszu wyścigu psów zaprzęgowych „wpadł do olimpijskiego basenu” wraz z dwoma innymi zespołami. Wezbrane wody oceanu skruszyły lód – który niegdyś był najgrubszy o tej porze roku – i zatopiły odcinek szlaku oddalony o 30 kilometrów od mety w Nome. Zanim nadszedł ratunek, Underwood, dwóch maszerów i ich psy przez kilka godzin walczyli z hipotermią.

Zanikanie paku na Morzu Beringa zasila już samonapędzającą się spiralę sprzężenia zwrotnego. Ciemna powierzchnia oceanu pochłania ciepło słoneczne przez dłuższy czas. Skumulowana energia utrudnia tworzenie się pokrywy w roku następnym. Obszar otwartych wód staje się bardziej rozległy. W bieżącym sezonie lodowacenie rozpoczęło się w Cieśninie Beringa dopiero w pierwszych tygodniach grudnia. 

Pokrywa nie tylko chroni mieszkańców regionu, jest przede wszystkim regulatorem całego systemu morskiego. Jej brak wywołuje kaskadę konsekwencji ekologicznych. Zaczyna się od zakwitających na spodzie glonów. Ta brązowa warstwa tzw. brudnego lodu jest „regionalną szklarnią Cieśniny Beringa”, ponieważ produkuje pożywienie niezbędne dla zwierząt pływających i latających. – wyjaśnił Gay Sheffield, koordynator morskiego programu doradczego Morski Grant Alaski.

Ciało foki wyrzucone na brzeg w pobliżu Nome.

Kryl zjada glony, dorsz arktyczny zjada kryla, ptaki i foki zjadają dorsza, a my jemy ptaki. – podkreślił Sheffield w jednej z okresowych prezentacji pt. Nauka o cieśninie, organizowanych przez Morski Program Doradczy i kampus UAF w Nome. Gdy mamy lód, woda obfituje w składniki odżywcze. Przypomina to gigantyczne subsydium dla zooplanktonu i całego łańcucha pokarmowego. Po wiosennych roztopach glony opadają na dno, gdzie karmią małże, robaki i inne żyjące tam stworzenia. Po drodze konsumują je ryby, ssaki morskie i ptaki nurkujące.

Kiedy nie ma lodu, nie pojawia się też fitoplankton. Jego zakwity sprzyjają organizmom pelagicznym – rybom pływającym w pobliżu powierzchni oceanu i pozostałym zwierzętom, które na nie polują. Cierpią na tym przystosowane do zimna gatunki wysokotłuszczowe, takie jak dorsz i niektóre rodzaje kryla. Przeobrażenie ekosystemu, który podtrzymuje egzystencję gatunków o niższej zawartości tłuszczu, odegrało rolę w masowym wymieraniu ptaków i fok. Podejrzewa się, iż jest ono przyczyną trwającej zagłady wielorybów szarych, która obejmuje swoim zasięgiem rejon od Kalifornii Dolnej do Morza Czukockiego. Właśnie tam te gigantyczne ssaki pozyskują jedzenie na cały rok. Potrzebują one dużych porcji kryla i obunogów – malutkich skorupiaków żywiących się algami lodowymi.

Rekordowy ruch statków na Północnej Drodze Morskiej.

Cieśnina Beringa jest punktem wejścia i wyjścia dwóch węzłowych szlaków żeglownych: Północnej Drogi Morskiej, na której panował rekordowy ruch w 2020 r., oraz słynnego Przejścia Północno-Zachodniego, które kiedyś było niedostępne. Według szacunków Centrum Studiów nad Polityką Arktyczną UAF w latach 2008–2015 liczba przewozów przez cieśninę wzrosła ponad dwukrotnie – z 220 do 540. Jednym z następstw trendu są fale śmieci, w tym puszek po rozpuszczalnikach i plastikowych butelek wyrzucanych na plaże.

Rick Thoman, który w latach 80. dołączył do Narodowej Służby Meteorologicznej w Nome, doskonale pamięta, jak wyglądał lód Morza Beringa: gdy spacerował po nim z psami, lodowe ściany górowały nad nim. Te warunki już nie powrócą, stwierdził. Panuje nowa normalność. Mniej lodu morskiego oznacza więcej wzburzonych wód i fal.

Ludzie utrzymujący się z łowiectwa przemieszczali się dawniej po grubej, stabilnej pokrywie lodowej. Kiedy polowałem z dziadkiem, miałem wrażenie, że ocean przykryty jest szkłem, powiedział Hukill. Kiedy podrosłem, uświadomiłem sobie, że pogoda się psuje, a morza są coraz bardziej niespokojne. Mężczyzna szuka dzisiaj sposobów na ocalenie chaty swojego rodzica, która ugrzęzła w bagnistym podłożu po drugiej stronie rzeki. Nie wie, czy powinien ją ponownie przenieść, czy po prostu odbudować. Zastanawia się również, czy zdoła zrekompensować utratę kolejnej części historii swojej rodziny. Rozstanie z nią jest bardzo smutne. – przyznał.

Przeczytaj koniecznie: Nagła zmiana klimatu: Przerażające zdjęcia” z bieguna północnego, Pożegnanie z klimatyzatorem Ziemi.

Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Tłum. exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Klimat, Oblicza upadku. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.