Pandemia: Lekcja z historii

Fragment artykułu dr. Howarda Markela, dyrektora Centrum Historii Medycyny w Wyższej Szkole Medycznej Uniwersytetu Michigan, z 31 maja 2010 r.

Jestem historykiem pandemii. Przeżywam pracowity okres.

W latach 2005–2007 kierowałem grupą historyków z Uniwersytetu Michigan, którzy wspólnie z epidemiologami amerykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorobom (Centers for Disease Control and Prevention – CDC) poddali analizie stosowanie środków mających na celu zachowanie dystansu społecznego podczas pandemii grypy w 1918–1919. Ten najgorszy kryzys zakaźny w dziejach zabił około 40 milionów ludzi na całym świecie, w tym 550 000 Amerykanów.

Przyjrzeliśmy się reakcji 43 głównych miast USA, która obejmowała izolowanie pacjentów, poddawanie kwarantannie potencjalnych nosicieli, utrzymywanie zakazów zgromadzeń i zamykanie szkół. W ośrodkach, których administracje podjęły działania wcześnie i wprowadziły na dłużej więcej niż jedną regułę dystansowania społecznego, liczba zachorowań i zgonów była znacznie mniejsza niż w miastach, gdzie nie wykazano się podobną konsekwencją. Doszliśmy do wniosku, iż w obliczu łatwo przenoszonego wirusa należy uwzględnić dystansowanie społeczne – choć w ostateczności i tylko w przypadku infekcji poważnie zagrażającej życiu, gdyż zaburza ono funkcjonowanie społeczeństwa. Tak oto zrodziła się koncepcja „spłaszczenia krzywej” – zamknięta w raporcie CDC z 2007 r., powróciła z nową mocą w epoce COVID-19.

Kwarantanna żołnierzy w Camp Funston (Kansas, 1918 r.).

Kiedy sytuacja pozwoliła odnieść wrażenie, iż lokalna epidemia osiągnęła swój szczyt i ustępuje, w każdym z badanych miast istniała presja, by porzucić dystansowanie społeczne. Przeświadczone o tym, że wszystko jest w porządku, władze licznych miejscowości zniosły ograniczenia przed faktycznym zakończeniem batalii z patogenem. Obywatele, którym przez wiele tygodni zabraniano praktykowania typowych zachowań towarzyskich, z entuzjazmem reaktywowali dawny styl życia. Dzieci bezzwłocznie powróciły do szkół, ludzie zaczęli odwiedzać teatry i kina, gromadzić się w salach tanecznych, kręgielniach i barach, regularnie odwiedzać sklepy i restauracje. Ilość zachorowań i zgonów wzrosła gwałtownie, ponieważ wirus nadal krążył wśród populacji.

Kiedy mieszkańcy zaprzestali unikania okazji do zarażenia siebie i innych, wielu z nich zachorowało i zmarło. Wskazują na to m.in. statystyki z Oakland, Cincinnati, Indianapolis, Toledo, Nowego Orleanu i Minneapolis. Chociaż w niektórych miastach ponownie zawieszono pracę placówek oświaty, nie było woli politycznej i ekonomicznej, by narzucić kolejną rundę zamrażania aktywności handlowo-usługowej i zabronić gromadzenia się w miejscach publicznych. Panowało powszechne znużenie zachowywaniem dystansu społecznego. W Kansas City, Milwaukee, Denver, a nawet w St. Louis, drugi szczyt zakażeń był bardziej zabójczy od pierwszego. ♦♦♦

System operacyjny cywilizacji przemysłowej nie radzi sobie ze zjawiskiem wykładniczym, jakim jest pandemia. Wall Street Journal doniósł, że 16 marca 2020 r. niewiele brakowało, by wskutek kryzysu zdrowia publicznego rozsypała się architektura finansowa świata. Podjęta w maju desperacka decyzja o szybkim otwarciu gospodarek w obu Amerykach, Europie i Azji potwierdza absolutny prymat zysku. Dane zbiorcze pokazują, iż średnia liczba zakażeń SARS-CoV-2 rośnie z każdym dniem od 12 maja 2020 r. W ujęciu globalnym pierwsza fala pandemii ciągle wzbiera i przetacza się przez najbiedniejsze regiony świata. Azja Południowa i Afryka zmagają się nie tylko z koronawirusem, lecz także z rekordowymi upałami, rekordowymi tajfunami i rekordowymi rojami szarańczy.

Instytut Technologiczny Massachusetts (Massachusetts Institute of Technology – MIT) opracował model rozprzestrzeniania się infekcji COVID-19 w oparciu o publicznie dostępne informacje, równania dotyczące wybuchów epidemii i wnioskowanie bazujące na sieci neuronowej. Model opisany w raporcie z 6 kwietnia 2020 r. dokładnie przewidział ofensywę choroby do 1 kwietnia w różnych regionach świata, wykorzystując dane z okresu koniec stycznia–początek marca. Konkluzja dotycząca kwarantanny jest jednoznaczna: przedwczesne zniesienie lub złagodzenie ograniczeń w ramach dystansowania społecznego doprowadziłoby do „wykładniczej eksplozji” liczby zakażeń. Konsekwencje byłyby znacznie bardziej katastrofalne niż dotychczas, ostrzegł George Barbastathis, autor modelu, który wykłada inżynierię mechaniczną w MIT.

Druga fala w Arizonie

List Bena Gerkina ze szpitala w Tuscon.

Tuscon Sentinel, 14 czerwca 2020

Dyplomowanym pielęgniarzem jestem od dziesięciu lat. Z przepracowanych ostatnio 100 godzin aż 55 spędziłem na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej COVID-19. Chciałbym podzielić się kilkoma spostrzeżeniami.

Druga fala epidemii uderzyła w stan Arizona bez porównania mocniej niż pierwsza. Od kilku tygodni praktycznie nie mamy wolnych łóżek.

COVID-19 jest prawdziwy. W mediach społecznościowych niewyobrażalna wręcz liczba osób daje wiarę opowieściom, że to mistyfikacja lub jeszcze jedna odmiana grypy, którą nie należy się przejmować.

Nigdy wcześniej nie rozglądałem się po naszym zapełnionym w 100% OIOM-ie, myśląc, że umrzeć może KAŻDY z pacjentów.

Kiedy twoje objawy stają się poważne i niezbędna jest intubacja (aparat oddechowy), szansa na przeżycie jest niewielka.

Wirus działa szybko. Chorzy, którzy nie wymagali hospitalizacji – nie doświadczali duszności i niedoborów tlenu – po kilku godzinach są już intubowani przy maksymalnych ustawieniach respiratora.

Niemal wszyscy potrzebują nie tylko leków przeciwbólowych i uspokajających, lecz także substancji paraliżujących, które pozwalają nam kontrolować każdy aspekt procesu oddychania. Mimo zastosowania tych i innych środków, wyniki gazometrii krwi są jednymi z najgorszych, jakie dane mi było odczytać.

Nasz gubernator otworzył stan, nie nakazuje noszenia masek ani zachowywania dystansu społecznego. To wcale nie oznacza, że pandemia dobiegła końca. Tak jak wspomniałem powyżej, kolejna fala jest dużo gorsza. Trend utrzyma się, jeśli na to pozwolimy.

Szpitale zbliżają się do fazy, w której personel OIOM-ów będzie musiał zaopiekować się większą liczbą chorych niż dotychczas, by uporać się z napływem ludzi w ciężkim stanie – po zaintubowaniu żyją zazwyczaj jeszcze przez cztery tygodnie.

Już dzisiaj placówki służby zdrowia nie mogą obsłużyć każdego pacjenta. Decyzję o przyjęciu podejmujemy na podstawie tego, czy dana osoba ma szansę na przeżycie. Nie jesteśmy również w stanie zapewnić wszystkim chorym niezbędnych metod leczenia – chociażby dializy – właśnie ze względu na ich beznadziejną sytuację.

Taka jest prawda. Potraktuj ją poważnie i pomyśl o swoim postępowaniu, zanim pójdziesz na zakupy / do restauracji / na imprezę itp.; zanim nieświadomie zarazisz swoich krewnych: mamę / tatę / babcię / dziadka / brata / siostrę. Gros naszych pacjentów nie przekroczyło 65 lat. Miewamy osoby po czterdziestce. Kobiety w ciąży. Członkowie rodziny umierają obok siebie. Ludzie ci nie są seniorami z długą listą chorób współistniejących.

Kończę swoją tyradę. Uważaj na siebie. ♦♦♦

Wpis powiązany tematycznie: Pandemia przyspieszy upadek gospodarki globalnej.

Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Oprac. i tłum. exignorant

Ten wpis został opublikowany w kategorii Cywilizacja, Ziemia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.