Zielona maska

Artykuł Kenna Orphana, artysty, socjologa i zmęczonego aktywisty.

W manipulacjach kompleksu przemysłowego non-profit najbardziej irytuje to, iż żerują one na dobrej woli ludzi – zwłaszcza młodych. Instytucje poddane klasie rządzącej biorą na cel tych, którzy nie posiadają odpowiedniej wiedzy i zdolności, by myśleć samodzielnie. Hiroyuki Hamada, artysta

Zmyślnym sposobem na to, by zagwarantować bierność i posłuszeństwo ludzi jest wytyczenie wąskiego spektrum akceptowalnych opinii i zgoda na ożywioną dyskusję w jego granicach. Noam Chomsky, Dobro wspólne (1998)

Współczesny biznes musi stale trzymać rękę na pulsie społeczeństwa. Musi rozumieć zmiany zachodzące w publicznym umyśle i być przygotowanym, by dopasować się do nich elokwentnie. Edward L. Bernays, Propaganda (1928)

Trudno nie zauważyć, że świadomość na temat tragicznej sytuacji ekologicznej, w jakiej znajduje się Ziemia i jej mieszkańcy, zaczyna przenikać do głównego nurtu. Nie mogło być inaczej. Każdy kolejny rok przynosi nowe rekordy. Każdego miesiąca naukowcy są zszokowani i zdeprymowani nowymi dowodami na postępujący chaos klimatyczny, wzrost poziomu morza czy zagładę gatunków. Nawet media korporacyjne – misternie zaprojektowana tuba Wielkiego Kapitału – nie są już w stanie całkowicie ukryć tragicznych następstw oblężenia biosfery. Przedstawiciele klasy rządzącej reagują na ten zbiorowy „kryzys” egzystencjalny we właściwy sobie sposób: zamiast rozprawić się z kultem śmierci, którym jest obecny porządek społeczno-gospodarczy, próbują założyć mu zieloną maskę. Ich cyniczne podejście polega na tym, że wykorzystują młodzieńczy optymizm, oburzenie i trwogę.

Wrażliwą młodzież reprezentuje Greta Thunberg. Szesnastoletnia Szwedka wygłosiła kilka miesięcy temu przemówienie na konferencji ONZ w sprawie zmiany klimatu i spotkała się z oligarchami podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Wystąpienia dziewczyny były inspirujące i przez chwilę nie wątpię w jej autentyczne, żarliwe oddanie sprawie. Jednak poważnym błędem byłoby zignorowanie potężnej machiny, która dąży do przejęcia przesłania tej mądrej i empatycznej nastolatki. Prasa korporacyjna przeprowadza z nią wywiady, techniczny startup (We Don’t Have Time) uczynił ją twarzą swojej kampanii promocyjnej, a industrialni potentaci chwalą ją za propagowanie „zrównoważonego rozwoju”. Z pewnością Greta nie manipuluje żadnym z tych podmiotów i nie zasługuje na krytykę. Ale nie zapominajmy o oczywistym fakcie: większość osób pojawiających się w mediach korporacyjnych nie stanowi poważnego zagrożenia dla politycznego status quo/porządku gospodarczego. Aprobowany przez korporacje bunt jest formą cenzury, która tworzy złudzenie „ożywionej dyskusji”, ale zasadniczo nie pozwala na radykalne kwestionowanie lub przeciwstawianie się samej strukturze systemowej. A jeśli za czymś opowiadają się przedsiębiorstwa finansowe, to możemy być pewni, że szukają łatwych zysków. Poza tym pojęcie „zrównoważonego rozwoju” jest pozbawione sensu na planecie, która stacza się w przepaść. Ruch ekologiczny uległ ekonomicznej dyktaturze pieniądza i posługując się podobnymi koncepcjami, zamienia je w formę warunkowania społecznego.

Strajk Grety Thunberg

Łączy się z tym pojęcie odpowiedzialności osobistej. Rozwiązania „kryzysu” ekologicznego zostały sprowadzone do „zmian stylu życia”, które definiują dzisiaj modny aktywizm. Jest to sposób myślenia aprobowany, a nawet lansowany przez koncerny, banki i neoliberalne rządy, ponieważ nie osłabia ich władzy i nie eliminuje destrukcyjnych działań. Z perspektywy głównego nurtu korekta stylu życia w zupełności wystarczy. Kup elektryczne auto lub przesiądź się na rower. Nie podróżuj samolotem. Zaopatrz się w eko torbę. Wybieraj produkty organiczne. Przestaw się na dietę wegańską. Pij przez słomkę wielokrotnego użytku. Nie ma nic złego w stosowaniu się do tych zaleceń, niemniej należy je rozumieć jako wybory indywidualne wynikające z przywileju. Mają one niewielki wpływ na poprawę kondycji biosfery. Należy je postrzegać jako dodatkowe sankcje uderzające w biednych, którzy próbują związać koniec z końcem. Zwykłym ludziom karze się dźwigać niesprawiedliwy ciężar winy – ich wpływu na środowisko naturalne nie można porównać z ogromem zniszczeń powodowanych przez branżę paliwową i wydobywczą, producentów plastiku i opakowań, przedsiębiorstwa transportowe i kompleks wojskowo-przemysłowy. Sporadycznie krytykuje się podstawowe założenia ładu gospodarczego, który pożera przyrodę, by posiadacze odrzutowców mogli konferować w Davos.

W rzeczywistości liczy się wyłącznie „zrównoważony rozwój”, choć niewielu zdaje się dostrzegać sprzeczność w postulacie rozwijania systemu, który gwarantuje unicestwienie planetarnej rodziny. Od czasu pierwszego Dnia Ziemi korporacje w swoich kampaniach wizerunkowych posługują się pustymi eufemizmami takimi jak „zielony” i „przyjazny dla Ziemi”. (Oczywiście nasz gatunek jest gościem na Ziemi, a przyjaźń z nią to zagadnienie z zakresu dyplomacji.) Garstka koncernów uległa presji opinii publicznej i zmodyfikowała część swoich praktyk. Niektóre zmiany sprzyjają wybranym gatunkom i obszarom, lecz globalny silnik zabójczego wzrostu pracuje nieprzerwanie. Nie wolno go krytykować, ponieważ uchodzi za świętość. I tak jesteśmy świadkami, jak demokratyczni socjaliści i neoliberałowie przedkładają nam polityczne„rozwiązania” w postaci Zielonego Nowego Ładu. Nie identyfikują one przyczyn rozgrywającej się katastrofy. W rzeczywistości wiele z tych strategii ma na celu przedłużenie żywotu ustroju, którego racją bytu jest swobodna degradacja środowiska zabezpieczana przez instytucje represji i przemocy państwa korporacyjnego.

Młodzież nie znajdzie odpowiedzi w Waszyngtonie, Hollywood, na Wall Street, a nawet w ONZ, która zazwyczaj ulega żądaniom klasy rządzącej. Wielki Kapitał ukształtował instytucje, media i organy rządowe w taki sposób, by pasowały do ocenzurowanej narracji, która tłumi każdy sprzeciw wobec paradygmatu wiecznego wzrostu gospodarczego. Metodycznie rozczłonkowując dobra wspólne, powiększali swoje groteskowe fortuny i dominację poprzez grabież, korupcję, militaryzm i igrzyska. Nienaruszalność sfery publicznej została bezwzględnie stratowana przez dogmat wolnego rynku. Powstała kultura okrucieństwa, pozbawiona charakteru i bazująca na kolonizacji i utowarowieniu wszystkiego. Neoliberalizm stał się najbardziej wyrafinowaną i skuteczną formą prania mózgu i kontroli społecznej w dziejach: przekonał setki milionów ludzi, że supremacja korporacyjnej tyranii i ekobójstwo są absolutnie konieczne.

Odczuwana przez niektórych z nas tęsknota za międzyludzką solidarnością i przywróceniem więzi z żyjącym światem jest prawdziwa i wykracza poza obojętność i sadyzm upadającego systemu. Najbardziej spójnej odpowiedzi na wydarzenia spodziewajmy się po wspólnotach ludzi ubogich i ludach rdzennych, których wyzysk i eksterminacja przyspieszają. Nie miejmy złudzeń: każda idea rodząca się w korytarzach władzy jest jedynie kolejną próbą utrzymania iluzorycznej kontroli i zarobienia na masowym wymieraniu. Ci, którzy te korytarze przemierzają, bez skrupułów posłużą się pasją 16-letniej dziewczyny, by ukryć swoje zbrodnie.


Prawda o inwestycjach „przyjaznych dla środowiska”

W swoim biurze na Manhattanie Tariq Fancy nadzorował ambitne przedsięwzięcie: przestawienie Wall Street na tryb ekologiczny. W BlackRock – największym na świecie funduszu inwestycyjnym, który zarządza aktywami o wartości 8,7 biliona dolarów – młody ekspert odpowiadał za wdrożenie polityki korporacyjnej w zakresie ochrony środowiska, społeczeństwa i ładu korporacyjnego (ESG). Teraz, gdy inwestycje „przyjazne dla środowiska” rosną wykładniczo, były dyrektor finansowy dzieli się następującą konkluzją: Z pewnością nie przyniosą one spodziewanych rezultatów.

Fancy przewodził ruchowi, który dał wielu naiwnym i nieświadomym ludziom – w tym inwestorom, aktywistom i naukowcom – złudną nadzieję, że po dekadach wspierania branży paliw kopalnych potentaci z Wall Street wreszcie przyłączą się do walki z „kryzysem” klimatycznym. Zajrzałem do wnętrza mechanizmu i mogę stwierdzić, że biznes jest niezdolny do tego, by stać się sojusznikiem.mówi. To maszyna nastawiona na zysk, która działa i będzie działać zgodnie z oczekiwaniami. Inwestorzy mają obowiązek powierniczy maksymalizowania profitów swoich klientów. Skoro istnieje możliwość zarabiania na działalności, która potęguje globalne ocieplenie, korzystanie z niej jest czymś naturalnym. Nie zmieni tego żadna retoryka o potrzebie inwestowania zrównoważonego.

Całkowita kwota pieniędzy przekazana na „inwestycje zrównoważone” za pośrednictwem takich narzędzi jak fundusze ETF osiągnęła w ubiegłym roku poziom rekordowy. Nawet gdyby ten trend utrzymywał się przez lata, nie przyczyniłby się do poprawy sytuacji klimatycznej: między nimi po prostu nie ma związku. – kontynuuje finansista. Gdy wycofujesz się z „inwestycji brunatnych” na rzecz „inwestycji zielonych”, nie oznacza to, że koncerny zanieczyszczające nie znajdą wsparcia. To kolejna strategia, która według Fancy’ego kompletnie się nie sprawdza. Możesz pozbyć się akcji przedsiębiorstwa, które ma duży ślad węglowy, ale nie ma to żadnego znaczenia. – tłumaczy. Firma będzie funkcjonować nadal; jedyną różnicą jest to, że nie jesteś już jej współwłaścicielem. Nazajutrz znajdzie się 20 funduszy hedgingowych, które chętnie kupią te akcje. Nie sądzę, aby opinia publiczna zdawała sobie sprawę, że nie chodzi o zatrzymanie zmiany klimatu, tylko o sprzedaż aktywów w odpowiednim momencie, aby zapobiec stratom wywołanym katastrofą klimatyczną.


Na dynamicznym globalnym rynku dłużnych instrumentów finansowych zaledwie kilka segmentów odnotowuje tak gwałtowny wzrost jak podaż zielonych obligacji. Inwestorzy wykupują je hurtowo, a za przywilej ten płacą wyższą cenę i akceptują niższe stopy zwrotu. Etykieta zapewniająca dobre samopoczucie przesłania jednak rzeczywistość owych inwestycji. Rządy i firmy emitujące ten papier wartościowy wyolbrzymiają lub fałszywie przedstawiają swoje inicjatywy i osiągnięcia w materii ochrony środowiska lub zrównoważonego rozwoju, aby wykorzystać gorączkowy popyt, obniżyć koszty zaciąganych pożyczek i poprawić swoją reputację.


Wpisy powiązane tematycznie: Przemilczany „czynnik wojenny”, Globalna elita władzy, W drodze na szafot, Globalizacja” kontra życie, Krótka historia bezpiecznego limitu


Jeśli jest Pani/Pan subskrybentem/stałym czytelnikiem bloga i uznaje moją pracę za wartościową i zasługującą na symboliczne wsparcie, proszę rozważyć możliwość zostania moim Patronem już za 5 zł miesięcznie. Dziękuję.

Tłum. exignorant

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Poza nadzieją. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.